
Żeby mieć do czego wracać
Upchać miłość tam w każdy kąt
Więc marzenia miej, bo to nie jest ciężka praca
- Zakopower "Udomowieni"
zbudujedomszyper.mojabudowa.pl - od 23-02-2011 blog czytało 2350, (wpisów: 5, komentarzy: 20, obserwuje: 5) |
| Projekt domu: SZYPER 4 | autor: Tomasz Sobieszuk | zobacz budujących | zobacz w IGN Projekt | zobacz w Domfort |
| budynek: wolno stojący, parterowy z poddaszem bez piwnicy | technologia: drewniana-szkielet | |
| Liczba blogów: | 5018 |
| Liczba wpisów: | 73717 |
| Liczba komentarzy: | 272718 |
| Liczba zdjęć: | 218235 |
| Użytkownicy online: | 248 |
No i ruszyli moi budowlańcy z kopyta. Minęło parę dni fundament pod dom już stoi, wodociąg poprowadzony więc mam czym drzewka podlewać. Dzisiaj zalewają fundament pod garaż i ogrodzenie. Działka przestaje wyglądać jak po przejściu tornada i kreta giganta. Futura obiecała, że postawi mi domek pod koniec lipca. Do tej pory trzymali się terminów więc nie mogę się doczekać.
Nadejszła wiekopomna chwila i niniejejszym jestem posiadaczką prawomocnego pozwolenia na budowę. Lawina ruszyła ku mojej szczęśliwości. Budowa zgłoszona, kierownik powołany, jutro budynek tyczy geodeta, w poniedziałek zaczynają fundament. Słońce niemiłosiernie przypieka mi moje tujki. Jak prawdziwy inwestor, się znaczy pełną gębą kontynuuję zakupy. Nabyłam drzwi wewnętrzne, zewnętrzne, klamki, ościeżnice, okna dachowe, lampy wewnętrzne i zewnętrzne, karnisze, a nawet zasłonki i firanki. A co.
Mój wykonawca zakreślił mniej więcej terminy: 20 czerwca odbiór fundamentu, może koniec lipca montaż, we wrześniu parapetówka. Strasznie mnie się ta wizja podoba. Nie zmieniłabuym za nic technologii, murowanie, schnięcie, tynkowanie itp. itd. A tu dwa tygodnie i domek stoi wykończony z zewnątrz. Pozostaje wykończeniówka w środku. Ech to już tuż tuż.
Wrócił mój inspektor ze zwolnienia. Odebrałam opieczątkowany projekt zjazdu i w te pędy do starostwa. No cóż pani w biurze obsługi powinna stać na straży wrót piekieł bo myslałam, że mnie zagryzie, że śmiem jej zostawiać jakiś projekt. No ale niestety ona w konsekwencji miała gorzej
bom prawnik. Na jej głupie i cięte uwagi przytoczyłam parę zapisów z mojej ulubionej księgi zaklęć magicznych, czyli Kodeksu postępowania administracyjnego i paniusia zamilkła, a po chwili podała mi karteczkę i warknęła "Proszę się dowiadywać za 2-3 miesiący co w sparwie się dzieje". No to ja pani, że wprowadza dezinformację bo zgodnie z kolejną księgą dialogu i perswazji zwaną przez niektórych ustawą Prawo budolane - to ja w tym czasie będę już lała fundamenty. Pani fuknęła ale pięczątkę wpływu przystawiła. I się zaczęło!!! Jak to zwykle bywa nic łatwo. Trochę nerwów i adrenalinki musi być. Po dwóch tygodniach przychodzi mi pisemko, że w projekcie nie ma opinii Zudu. Ja do architekta, a on, że no bo geodeta i takie tam pitu pitu. Termin mi mija 22 marca na usunięcie tych niedoróbek. Fuck!
. Nie wiem jak te bardzo MĄDRE chłopaki to załatwią ale mają załatwić! Kredyt już obgadany, ekipa od fundamentów zamówiona, flaszka w lodówce, a oni się nie dogadali!
Dziękuję wszystkim za dobre słowo w komentarzach. Dziasiaj mi strasznie wasze wpisy pomogły bo zderzyłam się z ... grypą w mojej gminie. Projekt w czterech egzemplarzach leży już sobie u mnie na biureczku, opracowany, dopracowany i gotowy powędrować tam gdzie jego miejsce, znaczy się do starostwa. W dniu dzisiejszym miałam tylko wpaść odebrać z urzędu gminy zatwierdzony projekt zjazdu (moja cudna działka graniczy z drogą gminną), a tu się okazuje, że lipa bo pan inspektor zległ w domu i choruje, a nikt inny podpisać się nie może.
. Kocham tę moją gminę. Wszystko na wariackich papierach, ale zawsze chętnie pomogą i doradzą i pójdą na rękę. Mieszkam tu już prawie lat 14 i nie mogę złego słowa powiedzieć. No cóż bywa. Poczekam jeszcze, bo projektu bez zjazdu złożyć nie mogę.
Czekam więc.
Pozdrawiam serdecznie:)








